SAMO-dzielność

Ten artykuł przeczytasz w 11 minut.

O samodzielności kilka słów i dlaczego jest taka ważna?

Czasami na placu zabaw podchodzi do mnie jakiś rodzic i mówi: „Wow! Jak ona/on sobie radzi. Super. Ile ma?” Z jednej strony czuję odrobinę dumy i radości. Z drugiej mam poczucie, że nie potrzeba było wiele, by to osiągnąć. Starszy nigdy nie prosił mnie o pomoc, od małego pełzał dzielnie przez plac zabaw i przechodził przeszkody tak jak umiał, nie miałam żadnych wątpliwości, że da sobie radę. Natomiast młodsza miała okres, w którym wlazła gdzieś i piszczała, że nie może zejść i trzeba ją ściągnąć. My zmęczeni krzykiem, co robiliśmy? OCZYWIŚCIE – Ściągaliśmy. W pewnym momencie powiedziałam: „Dość. Kiedyś zrobi sobie krzywdę, od dziś pracujemy, by sama schodziła.” Dziś pokonuje przeszkody sama i wyraźnie cieszy się, że udaje jej się to zrobić samodzielnie.

Nie myślcie sobie, że nasze dzieci są samodzielne w każdym obszarze życia. Niestety, nie są. JESZCZE. Ale pracujemy nad tym. Ta praca ma to do siebie, że w toku rozwoju dziecka, pojawiają się kolejne obszary, w których dziecko może być jeszcze bardziej samodzielne, a więc w zasadzie kończy się wraz z wyjściem naszego syna bądź córki z domu na dobre, choć i wtedy pewnie nie. Wracając jednak do maluchów zauważyłam, że są rzeczy, w których wyręczam swoje dzieci (ubieranie), a są rzeczy, w których przekazuje im odpowiedzialność za siebie (wspinanie się). Tak, jak są różnice indywidualne między dziećmi, tak, my – dorośli – różnimy się od siebie. Dla mnie ważne jest by dziecko samo się wspinało, bo uważam, że musi samo zatroszczyć się o swoje bezpieczeństwo. Przecież są sytuacje, gdy nie ma mnie w pokoju, albo w jednej chwili jedno idzie na karuzele, a drugie się wspina. Nie rozdwoję się, a zmuszanie ich do robienia tego samego w tym samym czasie byłoby ciągłą walką i negocjacją, aż w końcu udręką.

Zaniedbałam samodzielność starszego w kwestii ubierania, bo tak było mi łatwiej, pozornie szybciej, a on sam nie interesował się tym. Do dziś sprawia mi trudność powiedzieć mu „Ubieraj buty”, „a teraz czapka i szalik”, albo w ogóle najlepiej: „Za 3 minuty wychodzimy”. Przecież to jasne, co trzeba zrobić przed wyjściem. Gdyby jednak o czymś ktoś zapomniał, to śpiewamy „Put on your shoes (…)” i w formie zabawy przypominamy o czym sami zapomnieli. Czasem zastanawiam się, jak to możliwe, że to jest takie trudne, przecież nic prostszego. A jednak. Wszystko zależy od nas i od naszych dzieci. Możemy wspierać samodzielność naszych dzieci, albo je wyręczać.

Jak sprawić, by były bardziej samodzielne w obszarze, który nas zaczął interesować? Czego potrzeba dziecku, aby stać się samodzielnym?

6 x SAMO-dzielni!

Czyli 6 umiejętności, dzięki którym stajemy się bardziej samodzielni!

 

Czy nauczenie samodzielności jest naprawdę tak trudne? Wydaje się banalnie proste, wystarczy nic nie robić. Ale jak przy tym jednocześnie zauważać potrzeby dzieci, pokazywać im, że są dla nas ważne, skoro nie zwracamy na nie uwagi, nie pomagamy im? A może nasze oczekiwania są zbyt duże, a zadanie zbyt trudne?

Nasze malutkie dzieci rodzą się uzależnione od nas – CAŁKOWICIE. Niektórzy pytają, czy wziąć płaczące dziecko na ręce, albo czy usypiać przy piersi, albo w chuście. Ciągle słyszysz troskliwe głosy: „Uważaj, bo się przyzwyczai”, „Rozpieszczasz ją!” Zaczynasz się sam/a zastanawiać… może mają racje? Zasiali w Tobie wątpliwość? Czujesz, że zwątpili w Twoją wiedzę, intuicję, zdolność do podejmowania mądrych decyzji? Niepotrzebnie!

Dla mnie często wyznacznikiem (prócz sytuacji, które jawnie zagrażają dziecku psychicznie / fizycznie lub emocjonalnie) – czy coś jest rozwojowe dla naszych dzieci czy nie – są moje własne granice. Jeśli czuję, że jest mi ciężko nosić dziecko to znaczy, że to właśnie jest ten moment, w którym warto to zmienić. Wtedy zaczynam się zastanawiać, co mogę zrobić, aby to zmienić. Obserwuje dziecko, obserwuje siebie, ZAPISUJĘ swoje spostrzeżenia (w notatkach jest moc sprawcza!). Zastanawiam się, kto z rodziny może mi pomóc i w jaki sposób. I stopniowo wdrażamy plan. Co ma to wspólnego z samodzielnością?

Samodzielność dzieci zależy od nich i od nas. Czasami one same dążą do pewnych zmian np. wyjmują rzeczy ze zmywarki, ścierają szmatką wodę, próbują pomóc przy odkurzaniu. A czasami wcale nie chcą czegoś robić i to my dążymy do zmian np. chcemy, aby dziecko sprzątało zabawki, ubrało się, zaczęło robić siku na nocnik.

Czasami celowo nie uczymy, czy nie pokazujemy dzieciom pewnych rzeczy np. z wygody. Czasami mówimy naszym dzieciom: „Nie ruszaj!”, „Poparzysz się!”, „Zostaw, już ja posprzątam.” Dzieci rodzą się z naturalną ciekawością świata, są mocno zmotywowane do tego, by eksplorować wszystko, co je otacza. Dlaczego więc czasami zabieramy dzieciom możliwość do bycia samodzielnymi? Czasami z troski, wygody czy obaw. Czasami ze złych doświadczeń, niewiedzy, a czasami z powodu tego, że ktoś powiedział, że to powinno być zakazane. Najważniejsze jest, aby to rodzic, mama i tata czuli, że coś, co robi dziecko jest OK, lub nie jest OK. Jeśli jesteśmy o czymś przekonani, to jesteśmy w stanie przekonać nawet roczniaka do nie robienia czegoś, co uważamy za niebezpieczne. Jesteśmy wtedy wiarygodni, bo jesteśmy do tego przekonani. Ważne jest to, jak Ty się z tym czujesz.

Jeśli dziecko wchodzi na drabinki, a Ty boisz się o nie i nie możesz usiedzieć na ławce to stoisz przed dylematem i masz kilka opcji:

  • Powstrzymać się od interwencji „Sam zaczął niech sam o siebie zadba, w razie czego przecież zawoła”
  • Ostrzec przed niebezpieczeństwem „Uważaj, to może być trudne, robisz to pierwszy raz”
  • Zaoferować swoją pomoc „O widzę, że się wspinasz, chcesz, abym Ci w czymś pomogła?”
  • Pokazać, że jesteś „Widzę, że się wspinasz, robisz to pierwszy raz więc będę tu obok, gdybyś mnie potrzebowała” albo krócej „Jakby co, jestem tutaj.”

Co Ty byś chciał/a powiedzieć swojemu dziecku, gdy wspina się na drabinki? Co chciał(a)byś usłyszeć od swojego przyjaciela, gdy podejmujesz nową pracę? Który komunikat tak naprawdę mówi: „Wierzę w Ciebie! Ufam Ci! Poradzisz sobie! Będę tuż obok i będę Cię podziwiać.” Okazuje się, że nawet „BRAWO!” wcale nie jest potrzebne, aby przekazać dziecku, że jesteśmy dumni z niego. To, jak wspieramy je w samodzielnym zdobywaniu nowych umiejętności, rozwija jego poczucie własnej wartości i motywuje do dalszych działań.

A jak Wy wspieracie Wasze dzieci na co dzień? Podzielcie się tym i zainspirujmy siebie nawzajem, bo codziennie uczymy się wspierać samodzielność naszych dzieci w obszarach, które zaniedbaliśmy z własnej wygody, troski lub obaw. I nie jest ważne jak wiele obszarów zaniedbaliśmy. Ważne jest to, co zrobimy z tym teraz!

Agata

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.